REKLAMA
REKLAMA

Wygrane Tottenhamu i Chelsea, grali Polacy

dodał: Kamil Krusiński  |  źródło: Anglia.goal.pl  |  28.09.2019 18:25
Wygrane Tottenhamu i Chelsea, grali Polacy

Harry Kane  |  fot. Grzegorz Wajda

Piłkarze wracają na boiska!
Trzecie zwycięstwa w sezonie odnieśli dziś piłkarze Tottenhamu i Chelsea, którzy grając przed własnymi trybunami pokonali odpowiednio Southampton i Brighton. Komplety punktów na swoje konta dopisały sobie dziś także Crystal Palace i Wolverhampton, dla którego był to pierwszy triumf w nowej ligowej kampanii. Remisami zakończyły się za to starcia na Villa Park i Vitality Stadium. 90 minut w swoich zespołach rozegrali dziś Jan Bednarek oraz Łukasz Fabiański

Pierwsze domowe zwycięstwo w Premier League pod wodzą Franka Lamparda odnieśli dziś piłkarze Chelsea, którzy po dwóch bramkach zdobytych po przerwie pokonali Brighton. Dla Mew był to szósty ligowy mecz z rzędu, bez zdobycia kompletu punktów.

Na gole trzeba było poczekać do drugiej połowy - pięć minut po przerwie, po faulu Webstera, jedenastkę na gola zamienił Jorginho. Londyńczycy zwycięstwo przypieczętowali kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry, kiedy to, z pomocą jednego z obrońców Brighton, na 2:0 wynik podwyższył Willian.

Chelsea FC - Brighton & Hove Albion 2:0 (0:0)


1:0 Jorginho (k.) 50'
2:0 Willian 76'

żółte kartki:
Christensen, Alonso - Maupay, Alzate, Webster

Chelsea: Kepa - Alonso, Tomori, Christensen, Azpilicueta - Barkley (68' Kovacić), Jorginho - Mount, Pedro (63' Hudson-Odoi), Willian - Abraham (84' Batshuayi)

Brighton: Ryan - Burn, Dunk, Webster - Alzate, Stephens, Bissouma (46' Bong), Montoya - Mooy (65' Connolly), Maupay (80' Murray), Gross

Po remisie z Olympiakosem i porażkach z Leicester i Colchester, na ścieżkę zwycięstw wrócili piłkarze Tottenhamu, którzy ograli przed własną publicznością Southampton 2:1. Święci, z Janem Bednarkiem w składzie, nie dali rady ugrać choćby punktu, pomimo gry w przewadze od 31. minuty, kiedy to z boiska wyleciał Aurier.

Koguty na prowadzenie wyszły w 24. minucie gry - po centrze z lewej flanki piłka trafiła do zamykającego akcję Sona, Koreańczyk dojrzał jednak lepiej ustawionego Ndombele, który silnym strzałem pod poprzeczkę umieścił futbolówkę w siatce. Siedem minut później, humory londyńczyków nieco się pogorszyły, albowiem z powodu otrzymania drugiej żółtej kartki, boisko opuścić musiał Aurier.

Podopieczni Ralpha Hasenhuttla z gry w przewadze skorzystali już po ośmiu minutach, kiedy to fatalny błąd popełnił Lloris, a z prezentu od francuskiego bramkarza skorzystał Ings. W 43. minucie, zranieni gospodarze zdołali jednak wrócić na prowadzeni - niezawodny Harry Kane, pokonał Gunna po dograniu Eriksena.

W drugiej połowie grający w przewadze goście zdecydowanie dłużej operowali piłką, ale nie byli w stanie zdobyć wyrównującego gola. Swoje winy odkupić zdołał Lloris, który w drugiej odsłonie zatrzymał groźne strzały Redmonda i Warda-Prowse'a.

Tottenham Hotspur - Southampton 2:1 (2:1)


1:0 Ndombele 24'
1:1 Ings 39'
2:1 Kane 43'

czerwona kartka:
Aurier (31') - za drugą żółtą kartkę

żółte kartki:
Aurier - Yoshida, Bednarek

Tottenham: Lloris - Rose, Vertonghen, Alderweireld, Aurier - Ndombele (78' Dier), Winks (90+3' Wanyama), Eriksen, Sissoko - Son (64' Lamela), Kane

Southampton: Gunn - Vestergaard (79' Armstrong), Yoshida, Bednarek - Bertrand, Hojbjerg, Romeu, Ward-Prowse - Boufal (88' Long) - Ings (83' Obafemi), Redmond

Czwarty z rzędu mecz bez wygranej zanotowali dziś piłkarze Aston Villi, którzy pomimo dwukrotnie obejmowanego prowadzenia, podzielili się punktami z Burnley po remisie 2:2. The Villans pozostają tym samym w strefie spadkowej, natomiast Burnley na ten moment plasuje się na dziesiątym miejscu.

Gospodarze wynik otworzyli niespełna kwadrans przed przerwą, kiedy to po dośrodkowaniu Guilberta z prawej flanki, do siatki piłkę skierował El-Ghazi. W 68. minucie, do wyrównania doprowadzili The Clarets - piłkę z lewej strony pola karnego zacentrował Pieters, a głową Heatona pokonał Rodriguez.

Dziesięć minut po stracie bramki, gospodarze wrócili na prowadzenie - tym razem futbolówkę z prawego skrzydła dograł Trezeguet, a uderzeniem z powietrza piłkę w siatce umieścił McGinn. Radość ekipy z Birmingham trwała jednak tylko dwie minuty, albowiem po wrzutce Lowtona z prawej flanki, punkt drużynie Seana Dyche'a zapewnił Wood.

Do podziału punktów doszło także w rywalizacji zespołów dwóch polskich bramkarzy - Bournemouth, z Arturem Borucem na ławce rezerwowych, zremisowało bowiem z West Hamem, dla którego kolejne pełne 90 minut rozegrał Łukasz Fabiański.

Obie drużyny otworzyły bramkowe konta w nieco ponad kwadrans. Pierwsi trafili goście - w 10. minucie, po odegraniu Hallera, z obrońcą na plecach odwrócił się Yarmolenko, który precyzyjnym uderzeniem umieścil futbolówkę w siatce. Siedem minut później, do wyrównania doprowadził King, który wykorzystał dość przypadkowe zgranie piłki od Nathana Ake.

Wiśnie doskonale weszły w drugą połowę, albowiem kilkadziesiąt sekund po gwizdku arbitra, prowadziły 2:1 - tym razem asystował King, a Fabiańskiego pokonał Wilson. Ostatnie słowo należało już jednak do londyńczyków, a dokładniej do Cresswella, który z lekką pomocą jednego z obrońców, trafił do siatki po dograniu Andersona.

Piątą porażkę w sezonie ponieśli piłkarze beniaminka z Norwich, którzy tym razem wracali na tarczy z Selhurst Park. W 21. minucie gola zdobył Milivojević, który nie pomylił się z 11 metrów, po tym, jak w szesnastce gości faulował Amadou, natomiast już w doliczonym czasie gry, wynik na 2:0 ustalił Townsend.

Siedem kolejek na pierwsze ligowe zwycięstwo w nowym sezonie musieli oczekiwać sympatycy rewelacji poprzedniego sezonu, Wolverhamptonu - Wilki w spotkaniu na dnie tabeli pokonali bowiem jedyny zespół, który oprócz drużyny z Molineux, po sześciu kolejkach również nie miał w dorobku żadnego zwycięstwa, czyli Watford.

Pierwsza bramka padła po nieco ponad kwadransie gry - Neto zagrał piłkę wzdłuż linii piątego metra, a wynik otworzył Doherty. Rezultat boiskowej rywalizacji ustalony został kwadrans po przerwie, kiedy to po niefortunnej interwencji, własnego bramkarza pokonał Janmaat.

Aston Villa - Burnley 2:2 (1:0)


1:0 El-Ghazi 33'
1:1 Rodriguez 68'
2:1 McGinn 78'
2:2 Wood 80'

Bournemouth - West Ham United 2:2 (1:1)


0:1 Yarmolenko 10'
1:1 King 17'
2:1 Wilson 46'
2:2 Cresswell 74'

Crystal Palace - Norwich City 2:0 (1:0)


1:0 Milivojević (k.) 21'
2:0 Townsend 90+2'

Wolverhampton Wanderers - Watford 2:0 (1:0)


1:0 Doherty 18'
2:0 Janmaat (sam.) 61'
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI



REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 14 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

Blue_heart | 28.09.2019 18:36

Powinno być 6:0, a skończyli tylko z dwoma... Multum sytuacji, a gole padły po karnym i fartownym strzale Williana, bo bez interwencji obrońcy, Rayn powinien to wybronić.

Zawodnikiem meczu dzisiaj bezapelacyjnie Jorginho. W defensywie niczym Kante, w ofensywie jak Cesc u Mou. Świetny występ Brazylijczyka. Bardzo dobry też mecz Tomoriego, który za każdym razem zabezpieczał długie piłki oraz świetnie ubezpieczał tego Alonso... Również Christensena trzeba powalić, bo w końcu nie popełnił żadnego błędu.

Na minus oczywiście Alono i Barkley. Pierwszy nie potrafił dośrodkować celnie w pole karne mając dużo wolnego miejsca i czasu, a drugi potykał się o władne nogi... Oczy bolą jak się patrzę na grę tej dwójki.

Brighton dzisiaj nie miało nic do powiedzenia, chociaż po jednym z rożnym obili naszą poprzeczkę. Krycie zawalił oczywiście Alonso ;) Szczególnie fajnie wyglądało to w pierwszych 20 minutach, kiedy dosłownie siedzieliśmy w ich polu karnym, bo potem niestety wkradło się trochę chaosu.

Mam nadzieję, że te kontuzje Kante, Emersona i Rudigera skończą się jak najszybciej, bo potrzebujemy ich w pierwszej jedenastce. Byle z dala z tym Alonso i Barkleyem.

Zbanowany | 28.09.2019 18:38

Słabo to dziś wyglądało, gdyby nie gol na 2:0 to by te Brighton coś wcislo. Alonso to nie piłkarz. Willian mimo bramki też słabo, Abraham też, a Barkley to zawodnik skrojony właśnie pod zespoły typu Brighton, Cardiff, gość jest slabiutki. Jorginho najlepszy na boisku.

takikoles | 28.09.2019 18:52

"Bournemouth(...) zremisowało bowiem z West Hamem, dla którego kolejne pełne 90 minut rozegrał Łukasz Fabiański"

Poprawcie to bo Fabian zszedł z urazem chyba jeszcze w pierwszej połowie.

Czupryn1994 | 28.09.2019 18:53

Mr Devil dobrze wytypował wynik. Na pewno cieszy czyste konto. Słabo dzisiaj Barkley i Alonso, reszta na plus. Sytuacji było multum, niestety skończyło się tylko na dwóch golach.

Blue_heart | 28.09.2019 19:06

Słupek Mounta, jeden na jednego Abrahama, dwie sytuacje Pedro, gdzie miał tylko bramkarza przed sobą, wolej Barkleya po świetnym podaniu Alonso (!) oraz wolej Alonso po podaniu Azpiego.

Chelsealove | 28.09.2019 19:06

Z dużej chmury mały deszcz, najbardziej rzucała się w oczy nieskutecznośc i  stuprocentowe sytuacje Alonso, Barkleya; Pedro miał dwie dogodne sytuacje i wszystko do koszyka bramkarza. Gra w defensywie trochę pewniejsza, najbardziej cieszy poprawa formy kapitana. Wyróżniali się Willian, Jorginho, Mount, ogólnie widzę szanse na top4, pamiętajmy, że nieobecni Rudiger, Loftus, Kante czy powracający CHO to zawodnicy do pierwszej jedenastki/ pierwsi do wejścia z ławki, także forma The Blues powinna rosnąć, jestem dobrej myśli, jedziemy do Francji po 3 pkt.

Chelsealove | 28.09.2019 19:10

Swoją drogą nie zgadzam się z krytyką Williana, w porównaniu do Pedro był częściej "pod grą" robił najwięcej szumu, brakuje mu tej kropki nad "i". Hazard był wybitny, dlatego miał w klasyfikacji kanadyjskiej ponad 20 oczek, Willian oczywiście mu nie dorówna, ale na ten moment jest lepszy od Pedro czy Pulisica.

ArbuzTHFC | 28.09.2019 19:40

Jest przełamanie, aczkolwiek nie można być z niego całkiem zadowolonym. Czerwona kartka wyklucza Auriera z paru gier w Premier League, ciągle popełniamy błędy, głównie tracimy głupio piłkę w ataku. Natomiast defensywa się spisała, zaskakująco dobry występ Rose'a, utrzymaliśmy wynik i to jest najważniejsze. Mój typ bliski spełnienia, ale Llorisa spotkały demony z przeszłości. Tak czy inaczej nie ma co rozpominać. Parę świetnych interwencji w drugiej połowie uratowały nas przed stratą punktów. Prawdziwy test jest jednak za kilka dni.

Mucha52 | 28.09.2019 21:21

Chelsea ma naprawdę zdolną młodzież.

Drukarnia | 29.09.2019 09:06

Ale ten Lloris to jest ręcznik ze bania mała.

Mr_Devil | 29.09.2019 11:39

Ciekawe czy ta piłka wyszła za linię autową, przydałby się gol line na wszystkich liniach ;-) Aurier ma nad czym myśleć. Chelsea 2 - 0, mogło być wyżej, najważniejsze 3 pkt.

Rob66 | 30.09.2019 11:44

Robi się ścisk w górnej połowÓce tabeli.może się sporo zamnienicćI jużnie będzie to wyścig dwuch koni



anglia.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy