REKLAMA
REKLAMA

Remis i skandal na Villa Park

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Anglia.goal.pl  |  22.02.2020 22:22
Remis i skandal na Villa Park

Piłka Premier League  |  fot. Nike

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
W zaległym spotkaniu 28. kolejki Premier League piłkarze Aston Villa zremisowali 0:0 z Sheffield United. Kluczowym momentem spotkania była końcówka pierwszej połowy, gdy sędziowie przeoczyli prawidłowego gola.

Po ponad trzech miesiącach przerwy wróciła piłka nożna na Wyspach Brytyjskich w ramach angielskiej ekstraklasy. W pierwszym meczu po koronapauzie ekipa z Villa Park mierzyła się z innym beniaminkiem rozgrywek, który jest prawdziwą rewelacją. The Villans walczą o utrzymanie, a Szable o europejskie puchary.

Wynik spotkania wypaczony


W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji mieliśmy do czynienia z meczem dla koneserów. Mało było tego, co mogło utrzymać przed odbiornikami większość kibiców, czyli sytuacji strzeleckich i strzałów na bramkę. Pod koniec pierwszej połowy miał jednak miejsce skandal.

Örjan Nyland po zderzeniu z jednym ze swoich kolegów wpadł do bramki wraz z piłką. Powtórki telewizyjne wyraźnie pokazały, że sędzia powinien wskazać na środek boiska. Stało się inaczej. Warto zaznaczyć, że nie zareagowała ani technologia goal-line, ani też arbiter Michael Oliver nie zdecydował się na skorzystanie z wideo-weryfikacji.

Męczarnie po angielsku


Po zmianie stron scenariusz gry nie uległ zbytnio zmianie. Tym samym spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Dla piłkarzy Aston był to piąty remis w trakcie trwającej kampanii. Z kolei Sheffield podzieliło się punktami po raz jedenasty. Już w niedzielę ekipa Deana Smitha zagra z Chelsea FC, a Szable zmierzą się z Newcastle United.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI



REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 12 komentarzy

Mr_Devil | 17.06.2020 21:12

Żeby było śmieszniej, kolega z drużyny wepchnął bramkarza AV do bramki:
clippituser.tv/c/nkewyk

Simi1993 | 17.06.2020 21:17

Dziwne że goal-line nie zareagowalo .

AirCanada | 17.06.2020 21:20

Ktoś podobno zapomniał uruchomić systemu.

Simi1993 | 17.06.2020 21:21

Rafał Nahorny powiedział , że podobno zapomnieli na pierwszą połowę tego meczu uruchomić goal-line technology :)

CiasnyWiesiek | 17.06.2020 21:56

No jasne, przypadkowo ktoś "zapomniał" włączyć goal line. Cyrk na kółkach.

radek281291 | 17.06.2020 21:56

Kiedy myślisz, że widziałeś już wszystkie patologie w sędziowaniu w Anglii...

Pewnie nic tu się nie zmieni od strony FA, ale jak dla mnie to mecz powinien być powtórzony

piotruś83 | 17.06.2020 22:15

The seven cameras located in the stands around the goal area were significantly occluded by the goalkeeper, defender, and goalpost. This level of occlusion has never been seen before in over 9,000 matches that the Hawk-Eye Goal Line Technology system has been in operation.

Ale jaja! Var dostepny i nikt nawet nie spojrzal? Przypomniala mi sie sytuacja w Warszawie z meczu z Anglia, kiedy mieli zamykany dach i z niego nie skorzystali :)

Bruniak | 17.06.2020 22:40

Pierwszy mecz po przerwie i od razu taki wałek. Brawo sędzia, jak widać można drukować pomimo dostępnych technologii.

The__Normal__On | 17.06.2020 23:05

Jak widać przy GLT i VAR też można drukować ;)

hpsx89 | 17.06.2020 23:55

mam nadzieje że tych 2 pnktów szablom nie zabraknie do pucharów a Villi ten 1 nie pomoże w utrzymaniu

Simi1993 | 18.06.2020 08:57

Po meczu City-Arsenal było studio i mówili tam , ze jednak okazało się że goal-line było włączone A zdarzyła się 1 na 9 000 sytuacji że 7 kamer nie wylapalo iż pilka przekroczyła linię bramkowa .

devious666 | 18.06.2020 14:32

Niezły wałek, dziwne, że sędzia nie chciał z VARu skorzystać - tak się kończy ślepe ufanie technologii, która nie jest niezawodna...

Z drugiej strony Sheffield grało taką kupę, że zwyczajnie nie zasłużyło na wygraną więc summa summarum dobrze się stało - grali cały mecz piach a ta bramka to czyste kuriozum, więc patrząc czysto obiektywnie to w sumie dobrze się stało, że skończyło się na 0:0. Choć oczywiście niesmak pozostaje.



anglia.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy