REKLAMA
REKLAMA

Guardiola: Piłkarze nie są maszynami!

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: BBC  |  27.09.2020 10:46
Guardiola: Piłkarze nie są maszynami!

Josep Guardiola  |  fot. Stefan Constantin/SPORT PICTURES

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Manchester City dzisiaj zmierzy się w ramach angielskiej ekstraklasy z Leicester City. Tymczasem opiekun wicemistrzów Premier League przed potyczką z Lisami przekonywał, że w piłce nożnej nikt nie troszczy się o zawodników. Ekipę z Etihad Stadium czeka niezwykle napięty harmonogram meczów, w których zespół będzie musiał sobie radzić bez Gabriela Jezusa.

Manchester City dzisiaj o 17:30 zmierzy się w roli gospodarza z Leicester. Opiekun Obywateli nie będzie mógł w tym boju skorzystać oprócz Brazylijczyka Gabriela Jezusa także z Sergio Aguero, Joao Cancelo, czy Bernardo Silvy. To wywołało u Hiszpana frustrację, że w piłce nożnej nikt nie troszczy się o zdrowie zawodników. Guardiola przekonywał, że na dzisiejszy bój ma zaledwie 13 zdrowych piłkarzy.

- Nikt nie dba o piłkarzy, wszyscy skupiają się tylko na biznesie - grzmiał opiekun The Citizens cytowany przez BBC.

Odnotujmy, że od dzisiaj do 31 października Man City rozegra osiem meczów ligowych i pucharowych, w tym dwa w Lidze Mistrzów. Można się też spodziewać, że niektórzy z zawodników wicemistrzów angielskiej ekstraklasy wkrótce weźmie też udział w październikowych spotkaniach reprezentacyjnych.

Reprezentant Brazylii Gabriel Jesus został wykluczony z gry na co najmniej trzy tygodnie z powodu problemów z mięśniami, podczas gdy Sergio Aguero może nie grać nawet przez siedem tygodni, na co wpływ mają mieć kłopoty piłkarza z kolanem.

Oprócz wymienionych wyżej zawodników wyłączeni z gry w szeregach Obywateli są również: Bernardo Silva (problemy mięśniowe), Joao Cancelo (uraz stopy) i Oleksandr Zinchenko (kłopoty z mięśniami). Tymczasem pozytywne wyniki testu na koronawirusa mieli ostatnio: Aymeric Laporte oraz Ilkay Gundogan.

Wszyscy mierzą się z problem gry, co kilka dni


Zapytany o dobro piłkarzy w tak wielu spotkaniach w krótkim czasie, Guardiola powiedział: - Rzeczywistość jest taka, jaka jest. To nie tylko problem Man City, to dotyczy wszystkich klubów i reprezentacji. Nikt nie dba o zawodników - mówił Hiszpan.

- Każdy - Premier League, UEFA, EFL - broni własnego biznesu i pozycji. Zawodnicy mieli dwutygodniowy okres przygotowawczy, a teraz muszą grać co trzy dni przez 11 miesięcy. Nic nie zmienimy, mówiąc inaczej - kontynuował Guardiola.

- Rozumiem, że to wyjątkowa sytuacja dla każdego - restauracji, teatrów, kin, muzeów. Wszyscy walczą. Nie jesteśmy wyjątkiem. Musimy wierzyć w to, co robimy i spróbować rozegrać dobry mecz - mówił opiekun Man City.

- Mamy trzech zawodników, którzy wrócili z kontuzjami z reprezentacji. Nie możemy tego kontrolować. Pozwolili im rozegrać dwa mecze w ciągu czterech dni bez przygotowania. To nie są maszyny - zaznaczył Guardiola.
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI



REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 12 komentarzy

LCFC | 27.09.2020 10:59

Ktoś może sugerować że Pep robi sobie wymówki już przed meczem jakby obawiał się że serio może im nie pójść ale ja w tych słowach widzę prawdę i mądrość dotyczącą postawy organizacji piłkarskich względem piłkarzy. Chcą by oni grali jak najwięcej by narażali swoje zdrowie bo im więcej meczy ty, więcej hajsu generują a nikt się nie będzie przejmował samymi zawodnikami. Ktoś może powiedzieć że piłkarze nie mają prawa na to narzekać No bo zarabiają tak duże pieniądze ale ja wam powiem że oni zarabiają tyle dlatego że są najlepszymi z najlepszych w najpopularniejszym sporcie na świecie chyba i mimo że trzeba wymagać od nich wiele to takie traktowanie jest poprostu świńskie. Ktoś też może powiedzieć że jest korona itp. No zgadza się ale mimo tego można uważam było dać piłkarzom nieco więcej czasu na regenrację i np. zakończyć sezon nie w połowie maja tylko przesunąć do połowy czerwca albo nawet końcówki tego miesiąca a to Euro teś można by nieco przesunąć ramy czasowe by się trochę rozjechały ale już w następnym sezonie mogłoby to wyglądać w miarę normalnie zwłaszcza że nie będzie wielkiej imprezy w lato wiec będzie więcej czasu na regenrację dla piłkarzy... ale nie lepiej załadować cały sezon niech grają co dwa dni co się może stać?

Poacher1987 | 27.09.2020 12:13

Nie rozumiem takiego gadania, skoro ma wąska kadrę i problemy z kontuzjami to niech sobie odpuścić LM i skupi się na lidze, skoro chce walczyć na wszystkich frontach to nie powinien narzekać, może nie tylko on się wypowiada w taki sposób, ale któryś raz powtarza to samo w momencie kiedy nagle wypadło mu kilku zawodników i nie ma kim grać...

Midnite | 27.09.2020 13:23

Co racja, to racja. Ciekawi mnie to, jak na przestrzeni sezonu będzie wyglądała forma fizyczna u piłkarzy.

Teddy | 27.09.2020 13:27

@Poacher1987 - masz dużo racji, ale uważam, że można na to spojrzeć inaczej.
Z punktu widzenia piłkarza duża eksploatacja to gorsze zdrowie, krótsza kariera i coraz większe ograniczenia fizyczne.
Z punktu widzenia kibica niemożność cieszenia się najlepszymi piłkarzami we wszystkich rozgrywkach negatywnie wpływa na widowisko, a potrzeba oszczędzania sił przez piłkarzy psuje oglądalność turniejów.

My jako widzowie też zresztą mamy coraz mniej czasu, z tego powodu uważam, że mniej turniejów i mniej meczów w turniejach pozytywnie wpływa na widowisko. Było to widać w tegorocznych finałach LM, które po prostu lepiej się oglądało, gdy nie trzeba było czekać na drugi mecz z obroną Częstochowy.

Poacher1987 | 27.09.2020 14:00

@Teddy patrząc na pierwsze kolejki ligi angielskiej nie widać, że widowiska na tym cierpią, ilość goli w każdym meczu to chyba to co kibice chcą oglądać, a intensywność meczy wzrasta proporcjonalnie do zarobków piłkarzy, więc zadam pytanie dlaczego piłkarze nie narzekają na to, że zarabiają coraz grubsze miliony, tylko na to że muszą te miliony wybiegać na boisku? Poza tym, czy ilość meczy w lidze czy pucharach zmieniła się w przeciągu kilku lat? Ten sezon i wcześniejszy są specyficzne, i następny pewnie też taki będzie, ale wszyscy są chyba tego świadomi i zgodzili się z taką a nie inną formułę rozegrania sezonu

Teddy | 27.09.2020 14:27

Jasne, że nie widać w pierwszych kolejkach, ale potem odbija się to pod koniec sezonu, także w finałach, gdzie zdarza się zobaczyć drużyny z topu grające stojanowa.

Założenie, że więcej pieniędzy załatwia problem jest jak sugerowanie, że piłkarze działają jak samochodziki. Im więcej zatankujemy, tym dłużej będą jechać. Nawet samochodziki się jednak psują ze zbyt dużym przebiegiem, co dopiero organizm. W pewnym momencie ile byś im nie zapłacił i nie zainwestował w sztab medyczny, nie przeskoczysz ograniczeń.
Sam miałem w pracy taki epizod, że proponowano mi dużą podwyżkę za więcej godzin, ale byłem tak przepracowany, że żadne pieniądze by mnie nie do tego nie zmusiły.
Ilość meczów znacznie nie wzrosła, ale wzrosła intensywność. Widać to po obecnym preferowaniu intensywnego footballu. Wzrosła też konkurencyjność. Mamy więcej dobrze opłaconych drużyn, a jasne jest (i wykazują to badania), że większa konkurencja przekłada się na intensywniejsze mecze.
Wzrósł także średni wiek piłkarzy z topu oraz zmienił się styl życia piłkarzy, co stanowi większe obciążenie psychiczne.

Poacher1987 | 27.09.2020 17:50

To wszystko prawda co piszesz, ale mimo intensywności piłkarze mają o niebo lepsze warunki do regeneracji, lepsza opieka medyczna, plus diety, tryb życia, którego nie porównasz do najlepszych zawodników z przed lat którzy nie kryli się z alkoholem, papierosami czy narkotykami... Nie podważam twoich racji, poprostu mój punkt widzenia jest taki, że najlepsi piłkarze jak Messi czy Ronaldo od wielu lat nie siadają na ławce rezerwowych, nie opuszczają meczów czy nawet nie zostają zmieniani w trakcie meczu, więc da się mimo że mają już grubo ponad 30 lat, jak przy nich wyglądają młodzi zawodnicy którzy płaczą że grają dwa, trzy mecze w tygodniu, przy tym wołając co sezon o coraz większe kontrakty. Dla mnie to tylko szukanie wymówek, tak jak to robi Guardiola jeszcze przed spotkaniem, co spowodowane jest tym że nie miażdży już przeciwników jak to miało miejsce dwa - trzy sezony temu! Liverpool zdobył mistrzostwo grając praktycznie jednym składem, walcząc na kilku frontach

Midnite | 27.09.2020 18:57

Poacher1987
Teoretycznie tak. Z tym, że Messi i Ronaldo wywalczyli sobie status piłkarzy, którzy są zwolnieni z pewnych obowiązków podczas meczów. Leo od kilku lat to nawet nie udaje, że będzie brał udział w prezentu na przeciwniku. Oni teraztera po prostu robią liczby i biją kolejne rekordy występów podkreślając swój status legend. Nie można tego porównywać do młodych, którzy walczą dopiero o przysłowiowy "chleb". Kwestie tygodniowek do tego bym nie mieszał, bo to podchodzi pod temat wpływu agentów piłkarskich na młode talenty.

Poacher1987 | 27.09.2020 19:39

Nie ma co już dywagować bo każdy ma swoje racje, a jaka jest prawda nigdy nie dojdziemy do konsensusu, zaczęło się od wymówek przedmeczowych Guardioli i coś było na rzeczy patrząc jak Leicester ich potraktowało w dzisiejszym pojedynku :D

Poacher1987 | 27.09.2020 19:40

A z Ronaldo i Messim chodziło mi tylko o to że mimo wieku dalej grają każdy mecz po 90 minut i nie płaczą jak to bardzo są zmęczeni i pokrzywdzeni kalendarzem ;)

Teddy | 27.09.2020 23:05

Ej, hola hola. Co to za nowe nastawienie w dyskusjach, że nigdy nie dojdziemy do konsensusu i nie ma co dywagować? Już drugi raz w ciągu kilku dni ktoś mi to pisze w dyskusji. Właśnie po to jest dyskusja, i sobie ją tu kulturalnie prowadzimy, żeby każdy się zetknął z innym zdaniem i mógł swoje przemyśleć - jak nie teraz, to z czasem.

Apeluję o powrót do kultury dyskusji, bo nie tylko w Polsce, ale i na świecie zaczynamy mieć z tym mocny problem. Politycy już nawet nie debatują w tym samym pomieszczeniu, a oni są tacy, jakie ich narody!

Jestem właśnie ciekaw, jak to wygląda z Messim i Ronaldo. Przecież to są ewenementy. O ile Messi może sobie pozwolić na dreptanie, to Ronaldo nadal ma dużą średnią przebiegniętych kilometrów. Tylko czy faktycznie oni mogą być aż tak inni od reszty piłkarzy? Myślę, że możesz mieć dużo racji. Z drugiej strony ten imprezowy styl życia sprzed lat, mimo że katujący dla ciała, jest jakimś wytchnieniem dla ducha. Presja jest przecież ogromna.

Przychyliłbym się do kilku Twoich twierdzeń, nie zgodzę się jednak, że to tylko wymówki Guardioli. Ten temat wraca w Premiership jak bumerang od paru lat.

Poacher1987 | 28.09.2020 08:17

Premiership to najcięższa liga, 38 meczy plus dwa puchary, w których bycie faworytem nie pozwala na dopisanie sobie odrazu 3 punktów, chociaż Hiszpania czy Włochy trochę się wyrównały, to i tak Juventus od lat wygrywa mistrzostwo, a w Hiszpanii o mistrza tak naprawdę ciągle walczą tylko dwa - trzy zespoły, formuła sezonu w Anglii jest niezmienna od wielu lat i Guardiola przychodząc do ManCity powinien to wiedzieć, to, że tak jak Mourinho, przyzwyczajony był wyłącznie do wygrywania trofeów, teraz pokazuje swoje rozgoryczenie, bo mimo dobrego sezonu nie udało się wygrać ligi, a przecież przegrał z Liverpoolem, który sezon wcześniej grał do końca wywalczając LM... Klopp też swojego czasu narzekał na kalendarz, ale liga angielska skonstruowana jest pod telewizję i kibica, dlatego nie ma większych przerw w sezonie, jak w innych ligach na przełomie roku, boxing day to już morderczy maraton, ale wszystko po to żebyśmy mogli w czasie świąt codziennie odpalić tv i oglądać mecze, moim zdaniem każdy trener i zawodnik decydując się na przejście do Anglii musi się z tym pogodzić, nie mówię już o Championship, gdzie tych meczy jest jeszcze dużo więcej do rozegrania w samej lidze...



anglia.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy