REKLAMA
REKLAMA

Bez fajerwerków na Bramall Lane

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Anglia.goal.pl  |  18.10.2020 15:03
Bez fajerwerków na Bramall Lane

Aleksandar Mitrović  |  fot. Grigoriy Sisoev / Sputnik/ Hepta / Sport Pict

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Sheffield United podzieliło się punktami w pierwszym sobotnim spotkaniu angielskiej ekstraklasy, mierząc się z Fulham FC. Tym samym obie ekipy wciąż znajdują się w dolnych regionach ligowej klasyfikacji.

Sheffield United przystępowało do swojej potyczki, chcąc opuścić strefę spadkową. Podobny cel mieli podopieczni Scotta Parkera. Tym samym zapowiadało się ciekawe starcie w dolnych regonach ligowej klasyfikacji.

Obie ekipy prezentowały co prawda sytuacje strzeleckie w pierwszej połowie, ale wynikało to z tego, że każda z drużyn popełniała mnóstwo błędów, co sprawiało, że nie mogło dziwić to, że Sheffield i Fulham znajdują się aktualnie w dolnych regionach ligowej klasyfikacji. Na przerwę obie ekipy udały się z wynikiem 0:0.

Po zmianie stron wynik rywalizacji w 57. minucie mógł otworzyć Aleksandar Mitrović. Serb miał okazję na pokonanie bramkarza rywali z rzutu karnego podyktowanego za dotknięcie piłki ręką przez jednego z zawodników gospodarzy. Mitrović swojej szansy nie wykorzystał, posyłając piłkę nad poprzeczką.

Fulham jednak nie załamało się niewykorzystaną "jedenastką" swojego napastnika. Następstwem tego było trafienie Ademoli Lookmana, który wpisał się na listę strzelców po uderzeniu z lewej nogi. Ostatnie słowo należało z kolei Billy'ego Sharpa, który zademonstrował jak egzekwować rzuty karny. Tym samym spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI



REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

redsik | 18.10.2020 16:44

widzę, że Sheffield dalej katastrofa, więc dobrze że gramy z nimi na Anfield i mam nadzieję że przełamiemy się w meczu akurat z nimi, zwracam honor tym którzy pisali że w tym sezonie Sheffield będzie walczyć o utrzymanie, wychodzi na to że racja.



anglia.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy