REKLAMA
REKLAMA

Tottenham nabrał się na Bale'a? Walijczyk wciąż przekleństwem The Spurs

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Daily Mail  |  19.10.2020 12:30
Tottenham nabrał się na Balea? Walijczyk wciąż przekleństwem The Spurs

Gareth Bale  |  fot. Pressfocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Tottenham Hostpur po kosmicznym meczu w stolicy Anglii zremisował 3:3 z West Hamem United. The Spurs już do przerwy prowadzili 3:0. Tymczasem po zmianie stron ich rywale zdołali odrobić straty. Ozdobą spotkania było trafienie Manuela Lanziniego na 3:3 w doliczonym czasie gry. Tymczasem hiszpańskie media media przekonują, że cały czas trwa klątwa Garetha Bale'a.

Tottenham Hotspur ostatecznie zakończył derbowe spotkanie z West Hamem United z punktem. Tymczasem prasa w Hiszpanii kozła ofiarnego w stracie punktów przez Tottenham widzi w Walijczyku Bale'u, który po wejściu na boisko w 72. minucie nie wniósł nic do gry swojego zespołu.

Reprezentant Walii w niedzielny wieczór zaliczył swoje pierwsze spotkanie od momentu, gdy wrócił do Tottenhamu. Gdy Bale wchodził na boisko, to w tym czasie ekipa Jose Mourinho prowadziła jeszcze 3:0. Tymczasem prawdziwy koszmar zawodnicy gospodarzy przeżyli od 82 minuty rywalizacji, gdy goście notowali gola za golem, doprowadzając do remisu.

Powyższy stan rzeczy sprawił, że Bale według hiszpańskich dziennikarzy wciąż jest przekleństwem londyńskiej ekipy. Chociaż zawodnik wyrażał ochotę do gry, to nie miało to żadnego dobrego przełożenia na wynik. Wręcz przeciwnie, to przeciwnicy Tottenhamu zdołali wykorzystać fakt, że Walijczyk nie jest wartością dodaną gospodarzy.

Rozczarowujący występ w wykonaniu reprezentanta Walii


Bale tuż po pojawieniu się na boisku miał okazję na to, aby postawić stempel na zwycięstwie Tottenhamu. Walijski zawodnik oddał strzał w środek bramki rywali, ale nie sprawił on jednak żadnego kłopotu golkiperowi rywali. "Musieliśmy czekać na występ Bale'a, po tym, jak dołączył do nowego zespołu jako kontuzjowany zawodnik i wygląda na to, że klątwa wciąż jest z nim. Tottenham był na dobrej drodze do zwycięstwa do momentu, gdy Jose Morinho podjął decyzję o wprowadzeniu Bale'a. Później to rywale zdobywali niesamowite bramki, jedna po drugiej" - można przeczytać na łamach Diario AS.

Słaby występ Walijczyk został przyjęty bardzo dobrze w Hiszpanii. Marca też nie szczędziła krytycznych słów w kierunku 31-latka. "Bale pojawił się na boisku w 72 minucie, gdy było 3:0 dla Tottenhamu. Przy wyniku 3: 2 miał wyborną szansę na bramkę na 4:2 dla swojego zespołu, ale jej nie wykorzystał. Rywale strzelili na 3:3, więc lepiej było nie wstawać z ławki" - z ironią relacjonuje derbowe starcie w wykonaniu reprezentanta Walii popularny hiszpański dziennik na swojej stronie internetowej.

Mourinho broni swojego piłkarza


O co chodzi z klątwą Bale'a? O to, że Walijczyk, będąc zawodnikiem Tottenhamu, nie wygrał żadnego ze swoich pierwszych 24 meczów w Premier League z tym zespołem. O ile hiszpańska prasa winę w stracie punktów przez The Spurs widziała w Bale'u, to swojego podopiecznego nie obwiniał żadną winą "The Special One".

- Nie myślę, że wprowadzenie Bale'a było złym ruchem. Jest akceptowany w grupie. Wszyscy go lubią i wierzę, że podoba mu się również to, co tu znalazł. Szkoda, że ​​nie strzelił dla nas czwartego gola, co mogłoby zamknąć mecz. Taka jest jednak piłka nożna - mówił Mourinho cytowany przez Daily Mail.

Tottenham w ligowej klasyfikacji plasuje się aktualnie na szóstej pozycji z dorobkiem ośmiu punktów na koncie. Przed zawodnikami Kogutów za tydzień starcie z Burnley FC w delegacji.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI



REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

mr_roba | 20.10.2020 07:56

Jak czytam takie żałosne teksty to się odechciewa. Wszedł na 15 minut i niby zepsuł mecz? Rzeczywiście fatalnie spudłował po indywidualnej akcji, ale żeby roztrwonić przewagę 3 goli to musi postarać się więcej graczy niż tylko jeden. Po prostu Koguty miały pecha i straciły koncentrację, tak jak Młoty na początku spotkania. To jest PL - gramy do końcowego gwizdka.



anglia.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy